05.06.2014

Oczami bylej zakonnicy...

Mysle, ze czas o tym napisac, dlugo sie zastanawialam w jakich slowach napisac swoje refleksje i moze nie uda mi sie to tak jak zaplanowalam , ale chce powiedziec o czym mysle, z czym sie spotykam i spotkalam do tej pory.
Jak czesc z Was juz wie, inni sie domyslaja a dla innych bedzie to szokujaca niespodzianka - bylam siostra zakonna - dlaczego o tym pisze - bo czesc osob ktore czytaja ten blog i go podgladaja - pisza do mnie maile z zapytaniem kim jestem , sa osoby ktore pytaja czy jestem siostra (odpowiadam, ze tak - bo w Chrystusie wszyscy jestesmy bracmi i siostrami), sa osoby ktore gratuluja mi wiary i ufnosci - no maili przyszlo od kiedy prowadze bloga juz sporo - dlatego postanowilam rozwiac watpliwosci czytajacych - jêstem chrzescijanka w Kosciele Rzymskokatolickim, uznaje nauki Ojca Swietego, czytam Pismo Sw., w miare moich mozliwosci uczestnicze w Eucharystii, spowiadam sie i zyje nauka Sw. Kosciola- tyle w skrocie.
Kiedys Pan Bog tak pokierowal moimi krokami, ze znalazlam sie w klauzurowym klasztorze w ktorym spedzilam 6 lat (2005-2011)- jednak w trakcie rozeznawania, przed slubami wieczystymi z pelna swiadomoscia i po dlugim czasie spedzonym na modlitwie przed Panem i wobec Wspolnoty rozeznalam, ze nie jest to ta droga - rozeznalam, ze Bog ktory jest Miloscia - dal mi ten czas abym Go poznala, abym poznala siebie, ten czas byl przejsciowy i bardzo mi potrzebny- ugruntowal moja wiare i udoskonalil moja milosc (zarowno do Boga jak i do ludzi).
Po odejsciu spotkalam sie i nadal spotykam z roznymi reakcjami, nigdy nie ukrywam kim bylam - bo uwazam, ze czas spedzony w zakonie ma ogromny wplyw na moje zycie, na to kim jestem teraz, na rozwoj mojej wiary i czlowieczenstwa - bez tego etapu nie wiem jak potoczylyby sie moje losy - ten czas byl czasem gdy Bog ksztaltowal mnie i rzezbil moja osobowosc.
W dalszym ciagui pragne sluzyc swoim zyciem Bogu i Kosciolawi - jaka forme przyjmie ta posluga pokaza najblizsze miesiace - w ciagu ktorych polecam sie Waszej modlitwie.

16 komentarzy:

  1. chociaż moja modlitwa jest bardzo niedoskonała ogarnę Cię całym swoim sercem! Wierzę, że Pan Bóg pokieruje Cię w miejsce w którym chce Cię widzieć...
    dziękuję za Twoją szczerość...
    Z serca pozdrawiam :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) - kazda modlitwa Panu Bogu jest mila i kaza jest doskonala - bo modlitwa to nie sa wypowiadane slowa a postawa serca wobec Boga :)

      Usuń
  2. No jasne :)

    Ja prawdę mówiąc myślałam odwrotnie - że przymierzasz się do takiej drogi. Ale nie jesteś pierwszą taką osobą na mojej drodze :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Agajo- nie wiem dlaczego tak myslalas, jednak jedno jest pewne droga zycia zakonnego jest droga piekna i zarazem trudna - dla mnie jej poziom trudnosci jest zbyt wysoki :)

      Usuń
    2. Dlaczego tak myślałam - może dlatego, że odbieram Cię jako młodą osobę szukającą jeszcze własnego szlaku życia? Może też coś, co pisałaś podpowiadało mi taką myśl.

      Najważniejsze jest, by iść ta właściwą dla siebie drogą. Każda droga jest trudna, każda ma swoje wyzwania. Myślę, że nie jest właściwe porównywanie ani uważanie jakiejś drogi za lepsza, a innej za gorszą. Chodzi o to by była dobra dla Ciebie. A ten czas rozeznawania na pewno nie był czasem straconym - sama o tym zresztą piszesz. Potrafiłaś rozeznać, że coś nie jest dla Ciebie i odejść, wybrać właściwie - to bardzo wiele. CZasem taka decyzja wymaga wiele odwagi, bo "co powie rodzina, przyjaciele..."

      Wiem, że ludzie różnie oceniają, czasem rozsiewają idiotyczne plotki (znam takich, którzy cierpią z powodu takich wstrętnych plotek). Doceniam, że chciałaś się tym faktem ze swego życia podzielić. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. Mloda - oj zalezy jak na tp patrzec juz w sierpniu "zmieniam kod z 20... na 30... :) - ja nie rozeznawalam nigdy pod katem co powie rodzina - mam to szczescie, ze moi rodzice akceptuja moje decyzje i zawsze mnie wspieraja - zawsze moge na nich liczyc - obojetnie jakie decyzje podejme, ze strony moich znajomych rowniez otrzymalam duze wsparcie, plotki- one sa byly i beda - jednak dopuki ktos nie powie mi w oczy co mysli - nie interesuje sie tym co o mnie mowia.

      Usuń
  3. Kasiu, najważniejszym jest to, że potrafisz prawdziwie kochać. A drogi służenia Panu bywają różne. Przed ślubami wieczystymi miałaś wolną drogę i lepiej, że podjęłaś taką decyzję niż byś miała być nieszczęśliwą. Ufasz Bogu i to jest piękne.Serdecznie Cię pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Prawda - czas przed zlozeniem slubow wieczystych jest czasem rozeznania - dobrze, ze ten czas jest dosc dlugi - to dobrze, ze czlowiek ma szanse by zweryfikowac i podjac decyzje

      Usuń
  4. Kasiu!
    Domyślałam się. Tak myślałam, że albo jesteś w zakonie bezhabitowym, albo że tam byłaś i wystapiłaś.
    Ja też, kiedyś w 2004 roku chciałam pójść do zakonu, już miałam wstępować do Sióstr Urszulanek Szarych do Pniew pod Poznaniem, ale niestety moje zdrowie mi nie pozwoliło i Siostry odmówiły mi wstąpienia do Zakonu.
    Będę myślami z Tobą i modlitwą, abyś dobrze wybrała swoją dalszą drogę, czego życzę Ci z całego serca!
    Trzymaj się dzielnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje i bardzo polecam sie modlitwie :)

      Usuń
  5. Najważniejsze abys Ty była zadowolona ze swojej decyzjii. To Twoje życie wszak:):
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zadowolona, decyzje podjelam po dlugiej modlitwie i doglebnym jej rozwazeniu, nie zaluje i dziekuje Bogu, ze dal mi tyle swiatla, ze potrafilam odpowiednio wybrac

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  7. ważne aby być blisko Boga i jemu służyć tam gdzie w danym momencie nas postawił:)
    Życzę siły i wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
  8. wystąpiłam z klasztoru otwartego na drugim roku nowicjatu, choć minęło prawie 40 lat, nadal żałuję swojej decyzji

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje za komentarze :)