18.11.2015

5 lat temu

Dziś jest dla mnie wyjątkowy dzień bowiem 5 lat temu podjęłam najtrudniejszą i najważniejszą decyzję w moim życiu. Tą decyzje głęboko przemyslalam, rozważałam wszystkie za i przeciw - i będąc gotową przyjac jej konsekwencje, podjelam ja a skutki jej odczowam nieprzerwanie do dzis , czas jednak ,mimo iz zamazuje pewne wspomnienia tym dobrym pozwala trwać - choć decyzja dotyczyła zmiany trybu życia, to jednak tamten czas wyrył w mym sercu piętno które trwa do dzis. Dzis dziekuje Bogu, ze wtedy 5 lat temu dal mi światło i siłę.

17 komentarzy:

  1. jesteś w wieku, gdzie kobieta ma juz rodzinę, dzieci, jest siostra zakonnna- może obranie rzeczywistości realnej by ci pomogło a nie marzenia i mgła?

    OdpowiedzUsuń
  2. Skutki tej decyzji bedziesz odczuwala do konca zycia , to nie byla czekoladka ktora zjdlas i zapomnialas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem skutki każdej decyzji odczuwa się przez cale życie, zwłaszcza tych waznych
      proszę się podpisywać

      Usuń
  3. Nawet po trzydziestu latach od opuszczenia klasztoru będziesz miala żywe wspomnienia szczególnie te pozytywne. Zycze Ci pokoju serca. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wlasnie próbowałam sie podpisac pod dwoma ostatnimi wpisami. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem kim jesteś- a chciałabym wiedzieć - albo sie znamy albo tak uważnie czytasz mój blog, ze wywnioskowalas, ze pisze o rocznicy odejścia z klasztoru- zapraszamy do kontaktu jkasia4@gmail.com

      Usuń
    2. Nie znamy sie, ale tak czytalam Twojego bloga. Mysle, ze nic nie stoi na przeszkodzie abyśmy sie zapoznaly. Pozdrawiam. DorotaAaa

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. Gratuluję rocznicy Nowego Życia, bo to od nas w dużej mierze zależy co robimy z naszymi wyborami, Ty miałaś odwagę i ja podziwiam takich ludzi, bo przecież łatwiej sobie trwac w wygodnym gniazdku, nawet jeśli uwiera, niż podjąc decyzję, coś zmienic. A swoją drogą ja także mam taką decyzję za sobą, także co roku gdy wypada ,,ten" dzień, myślę : dziś wstąpiłam lub dziś wystąpiłam. Nie żałuję, moje szczęście czekało na mnie po prostu w innej wspólnocie, cho trudno było przetrzec szlak, że można miec taką drogę, w mojej miejscowości dziewczyny które opuszczały zakony, zakładały rodziny, żadna nie szukała dalej w tym samym kierunku, więc musiałam trochę powalczyc z tym, że jestem normalna:-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje za komentarze :)